"Szorowanie po dnie". Alarm w sprawie węgla w Polsce. Oto co wyszło na jaw

– Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie – ostrzegł prezes Orlen Termika Andrzej Gajewski. Za te słowa został już zwolniony. Ale przedstawiciele branży górniczej potwierdzają, że prognozy z końca ubiegłego roku rozminęły się z rzeczywistością. Dla świata pozbawionego regularnych dostaw surowców z Bliskiego Wschodu "czarne złoto" stało się ostatnią deską ratunku.

Andrzej Gajewski, prezes Orlen TermikaAndrzej Gajewski, prezes Orlen Termika
Źródło zdjęć: © East News, GETTY | Filip Naumienko, Reporter, Costfoto
Robert Kędzierski

Polskie i światowe media żyją jednym – cenami surowców energetycznych. Po tym, jak Arabia Saudyjska anulowała część dostaw ropy naftowej, pojawiły się kolejne niepokojące informacje. Okazuje się bowiem, że w Polsce może zabraknąć węgla. Prezes Orlen Termika Andrzej Gajewski zwrócił uwagę na ten problem podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach (13-16 września). Wyjaśnił, że Europa wciąż płaci cenę za ostatni sezon grzewczy.

Poprzednia zima była mroźna, dlatego zużyliśmy jako branża więcej węgla. Potem przyszła blokada cieśniny Ormuz na Bliskim Wschodzie, która podniosła ceny gazu. Energetyka ograniczyła więc wykorzystanie gazu i sięgnęła po tańszy węgiel. Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka – podkreślił.

Jak nieoficjalnie poinformowały w środę wieczorem media, Gajewski jest już byłym prezesem. W środę, 16 września, decyzją Orlenu, głównego akcjonariusza Orlen Termiki, został zwolniony ze stanowiska prezesa i odwołany z zarządu spółki, o czym pierwszy doniósł serwis XYZ.

Jednak wyrażone przez niego obawy potwierdzają dane. W 2026 r. rynek węgla energetycznego odnotował gwałtowne odbicie. W pierwszym kwartale produkcja energii z węgla kamiennego wzrosła o ponad 7 proc. rok do roku, a elektrownie spaliły zauważalnie więcej surowca. Polska Grupa Górnicza zwiększyła tegoroczne plany wydobycia o ponad 1 mln ton, aby pokryć rosnący popyt. Jednocześnie import węgla energetycznego osiągnął 3,06 mln ton w pierwszym półroczu, co oznacza wzrost o 168 proc. względem analogicznego okresu poprzedniego roku.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Górniczy giganci zmieniają plany. Popyt rośnie lawinowo

Zwiększone zainteresowanie węglem potwierdzają dane Polskiej Grupy Górniczej (PGG). Największy producent węgla w Unii Europejskiej notuje skokowy wzrost zainteresowania swoim surowcem ze strony energetyki. Przedstawiciele spółki oficjalnie przyznają, że zapotrzebowanie drastycznie rozminęło się z prognozami tworzonymi pod koniec ubiegłego roku.

W porównaniu z tym, co zakładaliśmy w grudniu ub. roku, wyprodukujemy do końca roku ponad 1 mln ton więcej niż planowaliśmy, mimo tego, że jesteśmy w gruntownym procesie transformacji – mówi Łukasz Deja, prezes Polskiej Grupy Górniczej.

Szef spółki zaznacza, że zwały węgla, które jeszcze w grudniu wynosiły ponad 2 mln ton, do końca bieżącego roku stopnieją praktycznie do zera. Oznacza to, że firma sprzeda o blisko 3 mln ton surowca więcej, niż pierwotnie zakładała w swoich modelach biznesowych.

Bogdanka zwiększa moce

Podobną determinację w utrzymaniu wysokich wolumenów widać na Lubelszczyźnie. Lubelski Węgiel Bogdanka stanowczo podtrzymuje swój cel produkcyjny na 2026 r., który zakłada wydobycie na poziomie około 8 milionów ton węgla. Spółka, chcąc dywersyfikować ryzyko, intensywnie poszukuje rynków zbytu poza swoją macierzystą grupą Enea. Strategia ta zakłada ulokowanie na zewnętrznym rynku około 2 milionów ton surowca rocznie.

W pierwszym półroczu 2026 r. sprzedaż do odbiorców spoza grupy kapitałowej (takich jak Orlen Termika, Energa czy PGE) wzrosła aż o 48,9 proc. rok do roku, osiągając poziom 886 tysięcy ton.

Zarządy obu spółek stają jednak przed potężnym wyzwaniem operacyjnym. Bogdanka, która w pierwszym półroczu wyprodukowała 4,38 mln ton węgla (wzrost o 13,1 proc.), zapowiada nieco słabsze drugie półrocze ze względu na konieczność przezbrojeń frontów ścianowych. Z kolei PGG musi realizować zwiększone wydobycie w warunkach głębokiej restrukturyzacji – do końca roku z firmy odejdzie ponad 5 tysięcy pracowników, a dwa ruchy wydobywcze zostały już zamknięte.

Co na to rząd?

Wiceszef Ministerstwa Energii Marian Zmarzły w środę ocenił, że działania kopalń, energetyki i importerów funkcjonują obecnie bez wspólnego planu, co jego zdaniem zaczyna zagrażać spójności całego systemu. Podkreślił, że wygaszanie kopalń i elektrowni musi być prowadzone tak, aby nie naruszać bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Jego zdaniem obecne procesy są rozbieżne i wymagają uporządkowania – Wszystkie te zamierzenia, które my prowadzimy – kopalnie planują swoje wydobycie, energetyka swoje zadania, a importerzy sprowadzają węgiel – nie są spójne. Jest pewna rozbieżność, brakuje koordynacji. I przez to zaproponowałem optymalizację procesu transformacji. Zmarzły dodaje, że decyzje powinny być oparte na regularnych testach bezpieczeństwa, które wyznaczałyby kierunki działań na każdy rok – chciałbym, żeby ten wskaźnik, ten test bezpieczeństwa został przyjęty i stanowił o kierunkach wyznaczania w danym roku celów gospodarczych – mówił podczas Future Mining Forum & Expo w Katowicach.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun sprawę węgla komentował przed kilkoma dniami. Podczas konferencji w Katowicach podkreślał, że tegoroczna sytuacja energetyczna wymusiła ponowne zwiększenie roli węgla jako stabilizatora systemu. Zwrócił uwagę, że mimo postępującej transformacji miksu energetycznego, zapotrzebowanie elektrowni na krajowy surowiec wzrosło, co wymaga jednoczesnego podnoszenia efektywności kopalń i kontynuowania restrukturyzacji.

Ten rok pokazał, że ten komponent węglowy musi być, czy też ma szansę być większy niż się spodziewaliśmy. Zwiększamy w tej chwili wydobycie w spółkach węglowych i wiemy, jakie jest zapotrzebowanie energetyki na węgiel, jako element stabilizujący.

Finansowy paradoks: więcej węgla, niższe zyski

Z punktu widzenia finansów i makroekonomii sytuacja polskiego górnictwa jest niezwykle skomplikowana. Zwiększony wolumen sprzedaży nie idzie w parze z proporcjonalnym wzrostem rentowności, co wynika z drastycznych rozbieżności między rynkiem globalnym a specyfiką polskiego podwórka. Podczas gdy na światowych rynkach węgiel drożeje, krajowe kopalnie borykają się ze spadkiem cen kontraktowych i gigantyczną presją kosztową.

Doskonale obrazują to wyniki finansowe Bogdanki za pierwsze półrocze 2026 r. Przychody ze sprzedaży spadły do 1,36 mld zł (z 1,52 mld zł rok wcześniej). Wynik EBITDA skurczył się z 408,6 mln zł do zaledwie 113 mln zł. Najbardziej drastyczny jest jednak spadek skonsolidowanego zysku netto – z 264,7 mln zł w 2025 r. do symbolicznych 5,1 mln zł obecnie.

– Działamy na rynku cen dotowanych, one są inne niż ceny światowe. Widzimy wyraźną rozbieżność cenową – tłumaczy Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki. Jak wskazuje, notowania węgla w zachodnioeuropejskich portach (indeks CIF ARA) wzrosły rok do roku o około 10 proc., podczas gdy krajowe ceny miału dla energetyki spadły o blisko 14 proc. To zjawisko sprawia, że odbicie na rynkach międzynarodowych w ogóle nie przekłada się na kondycję finansową polskich zakładów.

W nieco innej sytuacji zdaje się być PGG, która dzięki narzędziom z ustawy górniczej oraz nowej polityce sprzedażowej zdołała zwiększyć tegoroczne przychody o blisko 1,5 mld zł, notując przy tym poprawę efektywności wydobycia o 10 proc. i spadek kosztów jednostkowych o 8 proc. Warto jednak przypomnieć, że w 2025 r. przychody spółki wyniosły ok. 7,1 mld zł (spadek o 2,3 mld zł rok do roku), a łączne koszty operacyjne i wydatki kapitałowe pochłonęły aż 12,6 mld zł.

Sufit polskiej branży energetycznej jest blisko

Transformacja węglowa to proces, który w 2026 r. wyraźnie wyhamował. Tempo odchodzenia od czarnego paliwa jest ściśle uzależnione od oddawania do użytku nowych bloków gazowych oraz docelowo – elektrowni jądrowych. Dopóki te źródła nie ustabilizują systemu, węgiel pozostanie fundamentem.

Polskie kopalnie mogłyby ratować swoje finanse eksportem, jednak tu natrafiają na bariery nie do przeskoczenia. Bogdanka utrzymuje zagraniczne dostawy na poziomie 225 tys. ton (kierunki: Słowacja, Czechy), jednak główny potencjał leży na Wschodzie.

– Chcielibyśmy i moglibyśmy eksportować więcej, ale bazą tych działań są relacje z odbiorcami po stronie ukraińskiej, a tam kluczowym elementem wpływającym na możliwość odbiorów w energetyce czy przemyśle jest sytuacja wojenna – wyjaśnia Sławomir Krenczyk, wiceprezes Bogdanki.

Mało tego. Polska nadal jest uzależniona od importu węgla energetycznego, co w dobie globalnych napięć rodzi potężne ryzyko dla stabilności dostaw. Przedstawiciele branży otwarcie ostrzegają, że łańcuchy logistyczne z odległych rynków mogą zostać w każdej chwili przerwane, co czyni krajowe wydobycie jedynym realnym gwarantem stabilnych cen prądu w gniazdkach.

Ile węgla zużywa Polska i skąd go bierze?

Polska wciąż potrzebuje milionów ton węgla – i pomimo odchodzenia od zatruwającego środowiska paliwa będzie go potrzebowała sporo w ciągu najbliższych lat.


  • Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu zakłada, że zużycie węgla kamiennego w Polsce w 2030 r. wyniesie 28 milionów ton.
  • Z węgla produkowanego wyłącznie przez Polską Grupę Górniczą korzysta łącznie 10,9 mln obywateli. Z tej puli 5,9 mln Polaków ma w 100 proc. energię elektryczną z tego źródła, 3,9 mln korzysta z ciepła systemowego, a ponad 1,1 mln osób zaopatruje się w ten węgiel do celów indywidualnego ogrzewania.
  • Produkcja energii z węgla kamiennego w Polsce wzrosła o 10 proc., a sprzedaż surowca rośnie szybciej niż samo wydobycie.
  • Ogólnobranżowe zapasy węgla uległy drastycznej redukcji, spadając z poziomu 4,8 mln ton do 1,7 mln ton. W samej spółce PGG zwały zmniejszyły się z ponad 2 mln ton (stan na grudzień 2025 r.) do poziomu bliskiego zeru.
  • Aż 90 proc. importowanego do Polski węgla energetycznego pochodzi z dwóch kierunków: z Kazachstanu oraz z Kolumbii. Zgodnie z założeniami KPEiK, w okresie transformacji import ten ma pełnić wyłącznie funkcję uzupełniającą względem wydobycia krajowego.
  • W 2025 r. wydobycie PGG wyniosło 16,1 mln ton, podczas gdy pięć lat wcześniej spółka wydobywała 20,3 mln ton węgla energetycznego. Plany na 2026 r. zakładały przedział 15–15,5 mln ton, jednak zostały zrewidowane o dodatkowy 1 mln ton wzwyż.
Wydobycie węgla kamiennego energetycznego w Polsce
Wydobycie węgla kamiennego energetycznego w Polsce © money.pl

W końcu jednak Polska od "czarnego złota" odejdzie. Zgodnie z rządową projekcją zawartą w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), wydobycie węgla kamiennego w Polsce ma stopniowo maleć aż do całkowitego zakończenia eksploatacji najpóźniej w 2049 r., zgodnie z umową społeczną z górnikami. Dokument zakłada również, że wydobycie węgla brunatnego zakończy się w 2035 r., a krajowe zużycie węgla do 2030 r. spadnie do poziomu 19-28 mln ton, w zależności od scenariusza.

Wybrane dla Ciebie