"Operacja dekapitacja". Wszystko, co wiemy o ataku USA i Izraela na Iran

Decyzja o wspólnym uderzeniu Waszyngtonu i Tel Awiwu to punkt zwrotny w najnowszej historii Bliskiego Wschodu, kończący okres dyplomatycznych podchodów i nieudanych negocjacji w Genewie. Co wiemy o ataku?

Co wiemy o ataku na Iran?Co wiemy o ataku na Iran?
Źródło zdjęć: © EastNews | Associated Press, ZipZapic.com
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Operacja, którą izraelski minister obrony Israel Kac określił mianem "ataku prewencyjnego", rozpoczęła się wczesnym rankiem w sobotę. Nad Teheranem, w tym nad ścisłym centrum stolicy w rejonie ulicy Pasteura, gdzie znajdują się kluczowe budynki administracji prezydenckiej oraz siedziby instytucji rządowych, uniosły się kłęby gęstego dymu. Według doniesień agencji Reutera i naocznych świadków, eksplozje wstrząsnęły nie tylko stolicą, ale również strategicznymi ośrodkami w Kom, Isfahanie, Karadżu oraz w pobliżu instalacji nuklearnej w Fordow. Konflikt szybko eskalował, jeszcze w sobotę Iran zaatakował cele w siedmiu krajach regionu, w tym w Katarze.

Najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, zginął w sobotę rano w swoim biurze – potwierdziły w niedzielę rano irańskie media państwowe. W kraju ogłoszono 40-dniową żałobę. Wcześniej o śmierci Chameneia w atakach na Iran informowały władze USA i Izraela.

Prezydent Donald Trump, w orędziu opublikowanym na platformie Truth Social, potwierdził, że amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły "duże operacje bojowe". W swoim stylu, amerykański przywódca podkreślił, że celem jest eliminacja "bezpośredniego zagrożenia" dla obywateli USA oraz ostateczne zniszczenie irańskiego przemysłu rakietowego. Trump zwrócił się również bezpośrednio do Irańczyków, sugerując, że obecna interwencja jest ich "jedyną szansą od pokoleń" na odzyskanie kontroli nad własnym rządem.

Eskalacja napięcia nie jest zaskoczeniem dla obserwatorów regionu. Jeszcze w połowie lutego eksperci ostrzegali, że widmo konfliktu na linii USA-Iran nieuchronnie podbije ceny surowców energetycznych. Teraz te prognozy stają się rzeczywistością, a rynki przygotowują się na gwałtowne ruchy cenowe.

Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach

Cele operacji: od atomu po zmianę reżimu

Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku, w swojej szczegółowej analizie sytuacji wskazuje, że operacja ma charakter ograniczonej, ale niezwykle precyzyjnej kampanii. Nie jest to próba okupacji, lecz chirurgiczne cięcie mające na celu osiągnięcie konkretnych korzyści politycznych i militarnych. Według Araka, priorytetem pozostaje infrastruktura jądrowa, a administracja Trumpa argumentuje, że Iran był zaledwie o krok od uzyskania zdolności do produkcji broni masowego rażenia. Zniszczenie laboratoriów i zaplecza logistycznego w Natanz i Isfahanie ma cofnąć irański program o lata, dając Zachodowi czas i strategiczny oddech.

Ekspert wskazuje na szersze tło konfliktu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio wielokrotnie podkreślał, że irański program rakietowy jest równie groźny jak kwestia nuklearna. To właśnie rakiety balistyczne były dotąd kluczowym narzędziem odstraszania wobec sąsiadów i amerykańskich baz. Obecne uderzenia mogą tę równowagę sił trwale zmienić. W tle pojawia się też scenariusz "zmiany reżimu" – nawet jeśli USA nie mają planu na "dzień po", osłabienie aparatu represji w czasie nasilonych protestów w Iranie może być sygnałem wsparcia dla opozycji.

Ekonomista Velo Banku ostrzega jednak przed odwrotnym skutkiem. Zewnętrzny atak może wywołać efekt "oblężonej twierdzy" i skonsolidować władzę. W razie próżni najbardziej realny byłby nie zwrot ku demokracji, lecz przejęcie pełnej kontroli przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, co groziłoby dalszą radykalizacją Teheranu.

Strategia "dekapitacji" i odpowiedź Teheranu

Analizując przebieg ataku, Tomasz Rydelek, ekspert prowadzący serwis "Puls Lewantu", zwraca uwagę na specyfikę dobieranych celów. Wstępne informacje o uderzeniach w siedziby służb i urzędów państwowych pozwalają snuć przypuszczenia o próbie realizacji tzw. ataku dekapitacyjnego. W nomenklaturze wojskowej oznacza to działanie ukierunkowane na fizyczną eliminację kierownictwa państwa i paraliż łańcucha dowodzenia. Doniesienia o ewakuacji Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego w bezpieczne miejsce zdają się potwierdzać, że irańskie służby poważnie traktują zagrożenie dla życia najważniejszych decydentów.

Odpowiedź Teheranu była natychmiastowa i – zgodnie z przewidywaniami ekspertów – asymetryczna, wymierzona w sojuszników USA w regionie. Irańska Gwardia Rewolucyjna potwierdziła wystrzelenie rakiet w kierunku baz amerykańskich w Kuwejcie, Bahrajnie, Katarze oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Systemy obrony powietrznej w tych krajach zostały postawione w stan najwyższej gotowości. W Abu Zabi, pomimo przechwycenia większości pocisków, spadające odłamki doprowadziły do śmierci cywila oraz strat materialnych. Z kolei katarskie ministerstwo obrony poinformowało o skutecznym odparciu ataku, choć w stolicy kraju, Doha, słyszalne były eksplozje.

Najwięksi producenci ropy naftowej na świecie
Najwięksi producenci ropy naftowej na świecie © Licencjodawca | wp.pl

Widmo ropy po 150 dolarów i paraliż Ormuz

Eskalacja militarna na taką skalę natychmiast kieruje oczy inwestorów na rynki surowcowe. Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ i ekspert ds. rynków finansowych, w swojej analizie dla money.pl kreśli potencjalne scenariusze gospodarcze. Kluczowym punktem zapalnym pozostaje Cieśnina Ormuz – wąskie gardło światowej energetyki. To tędy przepływa około jedna trzecia światowej ropy transportowanej drogą morską oraz, co równie istotne dla Europy, skroplony gaz ziemny (LNG) z Kataru.

Czopek ostrzega, że w najczarniejszym scenariuszu, czyli fizycznej blokady cieśniny przez Iran, ceny ropy naftowej mogłyby poszybować nawet do poziomu 150 dolarów za baryłkę. Dla polskiego kierowcy, przy założeniu stałości kursów walut i podatków, mogłoby to oznaczać szok cenowy na stacjach paliw z cenami w okolicach 10 złotych za litr. Ekspert uspokaja jednak, że taki stan rzeczy jest mało prawdopodobny w długim terminie. Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, posiada strategiczne rezerwy surowca wystarczające na co najmniej 90 dni, co pozwoliłoby zamortyzować pierwsze uderzenie podażowe.

Rynki czekają na otwarcie sesji. Bitcoin spadł

Warto zwrócić uwagę na specyfikę handlu w weekendy, którą wyjaśnia ekspert Polaris FIZ. Rynki surowcowe w Londynie czy Chicago zamykają się w piątek wieczorem i wznawiają pracę dopiero w niedzielę w nocy czasu polskiego.

Oznacza to, że w momencie, gdy na Teheran spadają bomby, oficjalne wykresy giełdowe "stoją w miejscu". Nerwowość inwestorów zobaczymy w pełni dopiero w niedzielę około godziny 23:00, w momencie otwarcia parkietów w Azji. Prawdopodobne jest wystąpienie tzw. luki cenowej – gwałtownego otwarcia notowań na poziomach znacznie odbiegających od piątkowego zamknięcia.

Na eskalację konfliktu zareagować mogło w zasadzie jedno aktywo. W sobotę rano kurs Bitcoina spadł w okolice 63 949 dolarów, co oznacza zniżkę o 2,62 proc. w ujęciu dobowym. Przecena dotknęła również inne cyfrowe waluty, w tym Ethereum. Inwestorzy z niepokojem patrzą na to, co wydarzy się w niedzielę późnym wieczorem czasu polskiego, gdy ruszą notowania kontraktów terminowych na ropę i złoto. Warto zauważyć, że jeszcze przed weekendowym zamknięciem rynki tradycyjne zdawały się antycypować wzrost napięcia. Piątkowa sesja zakończyła się wyraźnymi wzrostami na metalach szlachetnych – srebro zyskało ponad 6 proc., a złoto podrożało o 1,52 proc., pełniąc rolę tzw. bezpiecznej przystani.

Dyplomatyczna gra pozorów i reakcja świata

Wspólna operacja USA i Izraela wywołała ostrą reakcję międzynarodową i pokazała fiasko dotychczasowej dyplomacji. Jeszcze w czwartek w Genewie, przy udziale mediatorów z Omanu, trwały rozmowy o deeskalacji. Dziś część komentatorów ocenia je jako zasłonę dymną. Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że negocjacje były "tylko przykrywką", a USA od początku dążyły do rozwiązania siłowego. Rosja wezwała do natychmiastowego wstrzymania działań, oskarżając Waszyngton o agresję pod pretekstem programu nuklearnego.

Europa reaguje ostrożnie. Ursula von der Leyen apeluje o "maksymalną powściągliwość" i ochronę cywilów, a Emmanuel Macron chce pilnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, ostrzegając przed konsekwencjami dla globalnego bezpieczeństwa. Cypr uruchomił procedurę ESTIA, przygotowując się na ewakuację obywateli UE z regionu.

W Zatoce Perskiej rośnie napięcie. Arabia Saudyjska potępiła irańskie ataki, ale kraje goszczące amerykańskie bazy stają się zakładnikami konfliktu. Jak wskazuje Muhanad Seloom z Doha Institute, Iran chce "podnieść koszty" sojuszu z USA – uderzając w bazy w ZEA czy Bahrajnie, sygnalizuje, że każda eskalacja przełoży się bezpośrednio na bezpieczeństwo i gospodarki regionu.

Powtórka z 2025 roku?

Obecne wydarzenia nie dzieją się w próżni. Są one bezpośrednią kontynuacją napięć, które narastały od czasu 12-dniowej wojny z 2025 roku. Wówczas Iran, po amerykańskich atakach na instalacje nuklearne (operacja "Midnight Hammer"), odpowiedział atakami na bazę Al-Udeid w Katarze. Choć tamten konflikt udało się wygasić, a Teheran zobowiązał się do pewnych ustępstw, problem irańskiego programu atomowego i rakietowego nigdy nie został trwale rozwiązany.

Piotr Arak podkreśla, że irańska gospodarka od dwóch dekad działa pod ciężarem sankcji, co przełożyło się na spadek poziomu życia i falę niezadowolenia. Protesty z przełomu 2025 i 2026 roku należały do najkrwawszych w historii Islamskiej Republiki. Dla administracji Donalda Trumpa, mierzącej się z problemami wewnętrznymi i spadkiem poparcia, szybka, zwycięska operacja zagraniczna mogłaby być politycznym wzmocnieniem. Historia regionu pokazuje jednak, że łatwo rozpocząć konflikt, znacznie trudniej go zakończyć i przewidzieć jego skutki.

Napięcie wokół Iranu rosło od tygodni. Już w styczniu Trump zapowiadał wysłanie "armady", co podbiło ceny ropy i obawy o wojnę. Mimo negocjacji notowania surowca dalej rosły, a eksperci ostrzegali, że USA gromadzą w regionie znaczące siły, a rozmowy mogą być jedynie fasadą. Dziś te scenariusze się materializują, a rynki mierzą się z konsekwencjami zapowiadanego od miesięcy zwrotu.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Są pierwsze reakcje rynków na atak na Iran. Oto co się dzieje
Są pierwsze reakcje rynków na atak na Iran. Oto co się dzieje
Ruch wyprzedzający. Państwa OPEC zwiększą produkcję ropy
Ruch wyprzedzający. Państwa OPEC zwiększą produkcję ropy
Ceny gazu wystrzelą? Energetycy kreślą scenariusz
Ceny gazu wystrzelą? Energetycy kreślą scenariusz
Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. Jest reakcja MSZ
Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. Jest reakcja MSZ
Co z cenami ropy, gazu i paliw po ataku na Iran. Ta kwestia jest teraz kluczowa [OPINIA]
Co z cenami ropy, gazu i paliw po ataku na Iran. Ta kwestia jest teraz kluczowa [OPINIA]
"Superbroń" i masowa inwigilacja? Open AI przyjmuje kontrowersyjny projekt
"Superbroń" i masowa inwigilacja? Open AI przyjmuje kontrowersyjny projekt
Kapitanowie wolą nie ryzykować. Robi się tłoczno przed i za Cieśniną Ormuz
Kapitanowie wolą nie ryzykować. Robi się tłoczno przed i za Cieśniną Ormuz
Paraliż lotniczy na Bliskim Wschodzie. Oto co trzeba wiedzieć
Paraliż lotniczy na Bliskim Wschodzie. Oto co trzeba wiedzieć
Chaos w Dubaju. Podróżni koczują w  terminalu, miasto opustoszało
Chaos w Dubaju. Podróżni koczują w terminalu, miasto opustoszało
Atak na tankowiec w pobliżu Cieśniny Ormuz. Cztery osoby ranne
Atak na tankowiec w pobliżu Cieśniny Ormuz. Cztery osoby ranne
"Relacje o charakterze kolonialnym". Obawy państw Mercosur ws. umowy z UE
"Relacje o charakterze kolonialnym". Obawy państw Mercosur ws. umowy z UE
Czesi na polskich torach. Oto co RegioJet i Leo Express oferują od 1 marca
Czesi na polskich torach. Oto co RegioJet i Leo Express oferują od 1 marca