Rozmowa na jachcie i 230 mln dol. "Financial Times" ujawnia kulisy afery w Orlenie

Orlen stracił co najmniej 1,6 mld zł na transakcjach związanych z zakupem wenezuelskiej ropy – wynika z ustaleń "Financial Times". W tle są kryptowaluty przekazywane na pendrive'ach, sieć pośredników i kontrakt, który miał przynieść zysk, ale zakończył się poważnym kryzysem.

Daniel ObajtekSprawa zamówień wenezuelskiej ropy dotyczy czasów, gdy Orlenem kierował Daniel Obajtek
Źródło zdjęć: © GETTY | Foto Olimpik, Gaby Oraa, Klaudia Radecka
Magda Żugier

Historia zaczęła się pod koniec listopada 2023 r. podczas Grand Prix Formuły 1 w Abu Zabi. Samer Awad, ówczesny szef szwajcarskiej spółki handlowej Orlenu, spotkał się na łodzi z 25-letnim traderem Kam Ho "Alexem" Tse, założycielem firmy Hannon International – opisuje "Financial Times".

Kilka dni później Orlen Trading Switzerland (OTS) podpisał z Hannon umowę na zakup około 6 mln baryłek ciężkiej wenezuelskiej ropy Merey 16 za 345 mln dolarów. OTS liczyło na zysk rzędu 25-30 mln dol. Firma miała jednak zapłacić z góry 2/3 wartości kontraktu, dlatego w ciągu pięciu dni na konto Hannon trafiło 230 mln dol.

Transakcja była związana z nietypowym sposobem rozliczeń. Wenezuelski koncern PDVSA coraz częściej oczekiwał płatności w USDT, czyli kryptowalucie powiązanej z dolarem. Sankcje USA utrudniały bowiem handel wenezuelską ropą i korzystanie z tradycyjnych kanałów finansowych – informuje dziennik.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Pieniądze ruszyły przez Dubaj i Caracas

Hannon nie miało jednak bezpośredniego dostępu do ropy. Tse zwrócił się do kolejnych pośredników, a część pieniędzy zaczęła krążyć między firmami w Dubaju. Jedna z nich otrzymała 135 mln dol., ale – według Hannon – przekazała w zamian jedynie 85 mln USDT. Spór o brakujące 50 mln dol. trafił do sądu w Dubaju.

Kolejne 30 mln dolarów Hannon wysłało innej firmie, oczekując zamiany środków na USDT i przekazania ich do PDVSA. Pieniądze nie dotarły jednak do wenezuelskiego koncernu – czytamy.

W międzyczasie trzy supertankowce wynajęte przez Orlen dotarły do Wenezueli. Statki czekały w pobliżu terminalu José, podczas gdy kolejne terminy załadunku mijały. OTS musiało ponosić koszty przestoju statków, czyli tzw. demurrage.

Tse wraz ze współpracownikiem poleciał więc do Caracas. Według jego relacji wozili ze sobą pendrive'y zawierające dostęp do ogromnych kwot w USDT, a na miejscu korzystali z ochrony i samochodu opancerzonego. Wenezuelski rynek był w tym czasie pełen brokerów deklarujących dostęp do PDVSA.

Jeden z pośredników miał otrzymać dostęp do 60 mln USDT, a później kolejne 50 mln USDT. Inny dostał 11 mln USDT. Łącznie – według relacji Tse – 132 mln dol. trafiło do dwóch brokerów, a Hannon niewiele w zamian otrzymał.

Orlen zrywa kontrakt

Problem narastał także po stronie samego Orlenu. Próba zakupu innego rodzaju wenezuelskiej ropy zakończyła się fiaskiem, gdy OTS uznało dostarczony surowiec za mocno zanieczyszczony. Kolejna umowa, tym razem na milion baryłek oleju opałowego, również wymagała płatności w USDT.

W marcu 2024 r. jeden ze statków Orlenu załadował w José około 500 tys. baryłek oleju opałowego – połowę oczekiwanej ilości. Kilka dni później, gdy druga część ładunku nadal nie była dostępna, OTS straciło cierpliwość i 28 marca wypowiedziało pierwotny kontrakt.

Wewnętrzne analizy spółki wskazywały wówczas na poważny problem z odzyskaniem pieniędzy. W jednym z dokumentów prawdopodobieństwo odzyskania środków od Hannon oceniono na 10 proc., przy 50-proc. prawdopodobieństwie takiego scenariusza.

Ostatecznie statki opuściły wenezuelskie wody. Tylko jeden z nich miał na pokładzie ładunek – wart 28,8 mln dol. olej opałowy. Według wewnętrznych szacunków OTS koszty związane z transportem w ramach kontraktów z Hannon sięgnęły 72 mln dol.

Sprawa w sądzie i zarzuty prokuratury

Orlen do dziś próbuje odzyskać 230 mln dol. wpłaconych Hannon z góry. Sprawa trafiła do arbitrażu, a obie strony przedstawiają zupełnie różne wersje tego, za co odpowiadała firma Tse.

Hannon twierdzi, że działało jako pośrednik, który miał kupować wenezuelską ropę za pomocą USDT, ponieważ OTS nie mogło robić tego bezpośrednio. Nowe kierownictwo Orlenu i OTS stoi na stanowisku, że Hannon zobowiązało się po prostu dostarczyć zakontraktowaną ropę, a korzystanie z kolejnych pośredników nie zwalniało firmy z odpowiedzialności.

Sprawą zajmuje się również polska prokuratura. Byli menedżerowie Orlenu zostali oskarżeni o niewłaściwe zarządzanie, a śledczy badają także nadzór nad wartym 600 mln dolarów mechanizmem finansowania OTS.

Samer Awad został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w styczniu 2025 r. po wydaniu za nim noty Interpolu. Emirackie sądy odrzuciły jednak polski wniosek o ekstradycję i Awad został zwolniony. Zarzuty wobec niego i innych byłych pracowników OTS są przez nich kwestionowane i nie zostały dotąd rozstrzygnięte przez sąd – podaje "Financial Times".

Według polskiego rządu całość strat Orlenu związanych z tą sprawą wyniosła co najmniej 1,6 mld zł. W kwocie tej uwzględniono m.in. koszty transportu, obsługi prawnej i inne wydatki przypisywane niewłaściwemu zarządzaniu.

B. prezes Orlenu reaguje. "Po co zerwano kontrakt?"

We wtorek Daniel Obajtek skomentował najnowsze ustalenia "Financial Times". Były prezes Orlenu zwraca uwagę, że po rozwiązaniu kontraktu przez nowe kierownictwo jeden z wyczarterowanych wcześniej statków załadował w Wenezueli ropę dla innego odbiorcy.

"Dzisiejszy FT opisuje ważny aspekt sprawy OTS - po zerwaniu kontraktu na dostawę ropy przez nowy zarząd OTS ropa została zatankowana na wyczarterowany dla OTS statek dla innego odbiorcy. Czyli realizacja kontraktów była możliwa? To po co nowy zarząd zerwał kontrakt? Po co zwolniono wszystkich, którzy mieli wiedzę o tych transakcjach? Mam nadzieje, że ta sprawa zostanie w pełni wyjaśniona także przed polskim sądem!" – napisał na platformie X.

Źródło: "Financial Times", money.pl

Wybrane dla Ciebie