biznes klasa

Polacy stracili miliony. Mówi, kto powinien mocniej działać
WIDEO

Polacy stracili miliony. Mówi, kto powinien mocniej działać

Na początku kwietnia w Wirtualnej Polsce i money.pl poinformowaliśmy, że największa polska giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarliśmy, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy o 99 proc. Temat odbił się szerokim echem i trafił też na usta polityków. Zondacrypto, to kolejna firma, która nie zwróciła powierzonych jeje pieniędzy przez klientów. W "Biznes Klasie" zapytaliśmy prezesa UOKiK, co można zrobić, by takie przypadki wcześniej wychwytywać. - Jeżeli chodzi o to, co się wydarzyło w biznesie Janusza Palikota, jeżeli spojrzymy na Cinkciarza, to tamta praca wykonana przez GIIF (przyp. red. Generalny Inspektor Informacji Finansowej) powinna wystąpić dużo wcześniej po to, żeby ograniczyć, czy mieć pewność tego, że środki konsumentów nie będą dystrybuowane poza model biznesu, czy poza rachunki. I dzisiaj przede wszystkim kto ma, kto musi to zbadać? Prokuratura. I ja nie mam wątpliwości, że prokuratura to bada. Tylko jesteśmy w sytuacji, kiedy te procesy spoczywają już na prokuraturze, a wcześniej powinien tę pracę też wykonać GIIF. Tutaj oczywiście ja mam też poczucie tego, że to nie jest tak, że GIIF nic nie robi, bo ci ludzie pracują, starają się przeciwdziałać temu, co się dzieje, ale w stosunku do wyzwań, z którymi oni się mierzą, czy w stosunku do wyzwań, z którymi mierzy się prokuratura w bardzo skomplikowanych sprawach gospodarczych, to nie są nawet pod kątem zasobów analitycznych wystarczające - mówi Tomasz Chróstny. Zobacz całą rozmowę.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Może przynieść bardzo pozytywne wyniki". Twórca giganta zabiera głos ws. Mercosuru
WIDEO

"Może przynieść bardzo pozytywne wyniki". Twórca giganta zabiera głos ws. Mercosuru

Umowa UE z krajami Mercosur - czyli Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem - wprowadza preferencje celne dla niektórych produktów rolnych pochodzących z krajów Mercosuru, w tym wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe Unii Europejskiej, takie jak samochody, maszyny i leki. KE liczy też na to, że z tych krajów będzie można pozyskiwać surowce niezbędne do produkowania czystych technologii, w tym baterii. Obawy przed skutkami umowy mają m.in. polscy rolnicy. W Brazylii od ponad 20 lat działa polska firma Selena. Jak umowę z Mercosurem ocenia twórca Seleny, Krzysztof Domarecki? - Musimy patrzeć na Mercosur nie tylko jako na potencjalne zagrożenie dla naszej produkcji rolnej, które jest częściowe i da się nim zarządzać, ale musimy rozumieć, dlaczego Europa się na to zdecydowała. Otóż Europa jest bogata, bo żyje z eksportu. Europa kwitła w okresie globalizacji. Natomiast w momencie, kiedy świat pęka na bloki gospodarcze i kiedy USA z jednej strony mają swoje taryfy, a z drugiej Chiny mają bardzo nieprzyjazną politykę w zasadzie wobec wszystkich, Europa musi szukać na świecie miejsc, w których da się jeszcze prowadzić wolny handel. I Mercosur jest jednym z takich miejsc - tłumaczył w "Biznes Klasie" Krzysztof Domarecki. - Więc z tej perspektywy szukanie przez Europę rynków zbytu o niskich barierach, bo to jest obrona, można powiedzieć, statusu materialnego Europy i w takich kategoriach ja to odczytuję. Dla polskich firm to jest duża szansa, ale pod warunkiem, że się zaangażują. Będziemy też potrzebowali znacznego zwiększenia zaangażowania państwa, które powinno rozszerzyć zakres kadrowy placówek dyplomatycznych i konsularnych, które tam utrzymuje, dofinansować PAIH, zwiększyć poziom informowania polskiego biznesu o tych szansach, zrobić więcej wyjazdów dla polskich firm, pokazujących ten rynek, zrobić cały program promocji wchodzenia Polski do Mercosuru i to może przynieść bardzo pozytywne wyniki - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
Polska w G20? Twórca giganta mówi, jak powinniśmy wykorzystać tę szansę
WIDEO

Polska w G20? Twórca giganta mówi, jak powinniśmy wykorzystać tę szansę

Grupa G-20 to międzynarodowe forum skupiające 20 największych i najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Członkowie tej grupy generują około 85 proc. światowego PKB, odpowiadają za 75 proc. światowego handlu oraz reprezentują 60 proc. ludności na świecie.- Na razie jesteśmy zaproszeni na jedno spotkanie, które będzie w Miami jesienią tego roku. To zaproszenie prezydent Trump przysłał do prezydenta Nawrockiego. Czy my będziemy w G20, to moim zdaniem jest proces wieloletni. Uważam prace, aby wejść na stałe do G20 w perspektywie kilku lat, za bardzo wartościowy impuls rozwojowy dla Polski - mówił w "Biznes Klasie" Krzysztof Domarecki, twórca globalnej firmy Selena. - Dlatego że po pierwsze pamiętajmy o tym, że 88 proc. polskiego eksportu to jest eksport w Europie. Zarówno do krajów UE, jak i pozostałych europejskich krajów. Trzy czwarte polskiego eksportu to jest wewnątrz UE. Na razie więc wykorzystujemy powiązania wewnątrzunijne. Dlatego nie wierzę w reklamę i wszystkie rzeczy na temat polexitu. Nikt w Polsce tak głupi nie będzie, by o jakimś polexicie myśleć. Poza tym, że to jest fajne narzędzie do okładania się nawzajem przez kolegów z poszczególnych plemion politycznych, ale realnie na polexit w Polsce nikt rozsądny się nie zgodzi. Ani ludzie, ani młodzież, która jeździ po całym świecie, ani biznes. Natomiast wracając do G20, to jeżeli mówimy o G20, to jest to szansa na nowy impuls rozwojowy, dlatego że polskie firmy, ale również polska administracja, dyplomacja, powinny z G20 wypisać całą listę krajów pozaeuropejskich i doprowadzić w ciągu 10-15 lat, wykorzystując hasło G20, do znacznego zwiększenia obecności polskich firm na świecie - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
"Francja i Niemcy to potrafią". Twórca polskiego giganta mówi, czego potrzebuje biznes
WIDEO

"Francja i Niemcy to potrafią". Twórca polskiego giganta mówi, czego potrzebuje biznes

- Ilu polskich przedsiębiorców jest w stanie wyłożyć miliard złotych na inwestycje? A ilu jest w stanie wyłożyć 100 milionów? Też niedużo. A to nie są pieniądze, z którymi można iść i robić wielką ekspansję międzynarodową. To trzeba budować. Zachód miał czas na budowanie tego, to samo robiły Korea i Japonia. A najlepszą metodą do budowania własnego biznesu jest 30-, 40-letni protekcjonizm, era protekcjonizmu własnej gospodarki, żeby dać urosnąć tym firmom - mówił w "Biznes Klasie" Krzysztof Domarecki, twórca globalnej firmy Selena. - Polska poprzez to, jakie były podpisane traktaty z Klubem Londyńskim i Klubem Paryskim po upadku komunizmu, została tej fazy pozbawiona. W związku z tym musimy powiedzieć tak, że to my, przedsiębiorcy, musimy teraz jeszcze, przez jedno, dwa pokolenia, nadrabiać tamte deficyty. I klasa polityczna też się powinna do tego przyczynić, choćby poprzez strukturalną zmianę alokacji zamówień państwowych - ocenił. - Jeśli chcemy, żeby polskie inwestycje zagraniczne urosły, to najpierw musimy zbudować silną, krajową gospodarkę prywatnych firm, a do tego trzeba zupełnie innego nastawienia klasy politycznej. Nie takiej alokacji zamówień, jaka jest dotychczas - dodał. - Protekcjonizmu w Polsce nie będzie. W ramach przepisów unijnych tego się nie da zrobić. Natomiast w ramach tych samych przepisów unijnych Francja potrafi alokować inwestycje tak, by odpowiednio dużo wpadło do niej, Niemcy to potrafią, Holandia to potrafi, a Polska musi się nauczyć - podkreślił.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"To jest kluczowe". Biznesmen przez dekadę jeździł do Niemiec. Mówi, czego się nauczył
WIDEO

"To jest kluczowe". Biznesmen przez dekadę jeździł do Niemiec. Mówi, czego się nauczył

- W tej chwili z Polski jest około 36-37 proc. przychodów. Większość jest z zagranicy i ten eksport mocno rośnie. Widzimy wzrosty na drabinach po naszych inwestycjach. Wprowadziliśmy nowa gamę tak zwanych drabin premium i to tylko jeden producent, niemiecki, do tej pory posiadał takie drabiny. Niemiecki rynek jest przyzwyczajony do tej drabiny, aczkolwiek trochę chyba chciałby kogoś nowego z tym produktem. I tu z sukcesem udaje nam się wejść do niemieckich sieci - tłumaczył w "Biznes Klasie" Adam Grzenia, współwłaściciel bydgoskiej firmy Metalkas, która jest europejskim liderem w produkcji regałów metalowych, ale w swoim portfolio produktowym ma także wiele innych produktów, takich jak np. sejfy czy drabiny. Jak mówił, jeśli chodzi o zagranicę, to dla firmy ważne są obecnie rynki niemiecki, francuski, holenderski i austriacki, choć łatwo się na nie dostać nie było. - Tata wyczuł, że (brat - przyp. red.) Jacek jest od handlu, a ja od produkcji. Zaczęły się wspólne podróże. Najpierw po produkty, żeby je kupić i produkować, a później trzeba było to sprzedać. Wiele lat jazdy samochodem. I jeździliśmy do tych Niemiec z 8-10 lat. Obsługiwaliśmy tych klientów dopóki nie zbudowała się struktura. Robiliśmy, można powiedzieć, że wszystko, od samego dołu, od podstaw. Jeżdżąc do klientów, uczyłem się potrzeb klienta - opowiadał. Jak dodał, zrozumienie potrzeb klienta jest kluczowe.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
Postawił firmę z problemami na nogi. Mówi, od czego zaczął
WIDEO

Postawił firmę z problemami na nogi. Mówi, od czego zaczął

- Sytuacja finansowa była bardzo trudna. Gdybyśmy mieli kolejny rok, jak poprzedni, to prawdopodobnie nie wystarczyłoby gotówki. Znając nasze szczęście, jakoś byśmy to przeżyli, bo w życiu biznesowym mnóstwo szczęścia. Ale na pewno sytuacja nie była prosta i dług, który był w organizacji, ciążył - mówił o kondycji firmy niecałą dekadę temu Michał Wypychewicz, prezes firmy ZPUE, polskiego giganta sektora elektroenergetycznego, którego wartość wycenia się na blisko 6 miliardów złotych. - Wydaje mi się, że to jest tysiąc małych, drobnych rzeczy, które się przełożyły na ten sukces. Fundamentem, znowu powiem, było szczęście, bo gdyby rynek wtedy jeszcze przysiadł, to byśmy tego nie pozbierali - stwierdził w "Biznes Klasie". - Po drugie, i uważam, że najważniejsze, ważna jest kultura organizacyjna. To, co z tatą zrobiliśmy od razu, zaczynając projekt restrukturyzacji, to przywróciliśmy naszą kulturę organizacyjną, która była oparta o podejmowanie decyzji, ograniczanie biurokracji w firmie, pozytywne emocje, wiarę w ludzi i mówienie, jak świetną firmą ciągle jesteśmy. I ostatnia rzecz, choć nie mniej ważna: duży odziedziczony capex (nakłady inwestycyjne - przyp. red.). Tata każdą złotówkę z biznesu zarobioną w poprzednich latach, inwestował w biznes. I mieliśmy nowoczesny park maszynowy, fantastycznie zorganizowaną produkcję i tylko poukładanie pewnych rzeczy sprawiło, że ten potencjał, który tkwił w środku) bardzo szybko wrócił - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
Polski gigant stawia na produkcję w kraju. Prezes tłumaczy, dlaczego
WIDEO

Polski gigant stawia na produkcję w kraju. Prezes tłumaczy, dlaczego

- Jeżeli chodzi o liczbę wyprodukowanych stacji (transformatorowych - przyp. red.) i wygenerowane na tych stacjach wyniki, to jesteśmy najwięksi w Europie. Stale rośniemy, dodatkowo rozwinęliśmy dwie nowe grupy produktowe w ostatnich latach: magazyny energii i systemy do ładowania pojazdów elektrycznych - mówił w "Biznes Klasie" Michał Wypychewicz, prezes firmy ZPUE, polskiego giganta sektora elektroenergetycznego, którego wartość wycenia się na blisko 6 miliardów złotych. - Wszystko jest produkowane w Polsce. Zawsze chcieliśmy mieć w tym produkcie jak największą wartość dodaną do produktu. Jedyną rzeczą dzisiaj, z którą mamy pewne wyzwanie, są baterie. W Europie nie ma baterii litowo-jonowych do magazynów energii. Te fabryki dopiero powstają. I to jest jedyny element, który musimy importować z Azji, Chin i innych kontynentów. Ale całe oprogramowanie, cała warstwa elektroniczna jest produkowana u nas. To kwestia bezpieczeństwa i kontroli danych, sterowania tym urządzeniem. Nie chcemy dopuścić do sytuacji, w której polski klient nie będzie miał pewności, gdzie te jego dane trafiają ani czy to urządzenie nie może być zdalnie wyłączone z innego kontynentu - podkreślił. - Dwa lata temu powiedziałbym, że musimy patrzeć na Chiny, bo to stamtąd przyjdzie fundamentalne wyzwanie dla naszej gospodarki. Dzisiaj nie wiemy, czy ze wschodu, czy z zachodu. Byłem człowiekiem, który darzył Stany Zjednoczone dość dużą sympatią. Teraz, kiedy widzę, jak USA niszczą swój soft power i w jaki sposób wchodzą w interakcje z globalnymi systemami, to dla mnie to jest przerażenie, w ogóle tego nie rozumiem - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
"Nasza planeta za 50 lat może być nie do życia". Co zrobić z ETS?
WIDEO

"Nasza planeta za 50 lat może być nie do życia". Co zrobić z ETS?

- ETS, politycznie i wizerunkowo, jest to program totalnie źle zakomunikowany. Ma mnóstwo niedoskonałości - mówił w "Biznes Klasie" Michał Wypychewicz, prezes firmy ZPUE, polskiego giganta sektora elektroenergetycznego, którego wartość wycenia się na blisko 6 miliardów złotych. - To jest bardzo trudny temat. Jeśli przeliczymy emisję na jednego mieszkańca, to Polska emituje znacznie więcej zanieczyszczeń niż Chiny. Jeśli nie zmienimy naszej polityki klimatycznej globalnie i nie dogadają się Chiny, USA i Europa, to nasza planeta za 50 lat może być nie do życia - ostrzegł. - I to jest fakt, naukowa wiedza, z tym nikt nie dyskutuje. Ludzie będą umierali z głodu, bo będziemy mieli problem z plonami. Idea jest z założenia słuszna, ale później jej wdrożenie może już nie było tak idealne. I teraz wydaje mi się, że najważniejszym aspektem ETS nie jest dyskusja, czy to jest zły program i czy go usuwać, czy nie, tylko jak sprawić, żeby europejskie, a przede wszystkim polskie firmy, były bardziej konkurencyjne niż ich odpowiednicy - podkreślił. - I tego nie zmienimy w inny sposób, jak inwestując. I jeżeli nie zachęcimy ludzi do inwestowania, a dzisiaj prywatne inwestycje w Polsce są na rekordowo niskim poziomie, to tego nie przeskoczymy. Druga rzecz to są systemowe narzędzia, żeby wspierać tę transformację, chociażby są takie rozwiązania, jak kredyt ekologiczny. Natomiast jeśli chodzi o sam ETS jako narzędzie prawne, to oczywiście on wymaga zmiany. Ale nie powinniśmy dyskutować, czy go zabić, tylko w jaki sposób go dostosować do tego, żeby to było narzędzie motywujące i wspierające do tworzenia gospodarek, które będą konkurencyjne nie dzisiaj, a za 5, 10, 15 lat. Bo gwarantuję, że za 10 lat nie będzie globalnej dyskusji nad tym, czy powinniśmy zrobić wszystko, żeby walczyć o klimat, o planetę. Bo za 10 lat już będziemy mieli niestety efekty takiej polityki, jaką mamy - ocenił.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada