Głównodowodzący sił NATO w Afganistanie generał Stanley McChrystal wyraził "głęboki żal z powodu tragicznej śmierci cywilnych osób". Powiedział, że wojska NATO zrobią wszystko co możliwe, aby w przyszłości uniknąć takich zdarzeń. System kierujący wystrzeliwaniem rakiet został poddany kontroli.
Rozpoczęta w prowincji Helmand operacja Mosztarak - co w języku dari znaczy "razem" - jest największą akcją zbrojną sił koalicji przeciwko talibom od 2001 roku. Uczestniczą w niej wspólnie amerykańscy, brytyjscy i afgańscy żołnierze.
W tej chwili toczą się zacięte walki o odzyskanie kontroli nad miastem Mardża - uważanym za bastion talibów. Ekstremiści zgromadzili tam około dwóch tysięcy bojowników. Ofensywa następuje powoli, chodzi o uniknięcie strat własnych oraz ofiar wśród ludności cywilnej. Żołnierze napotykają na swojej drodze na miny i ostrzał snajperów. W trwającej drugi dzień operacji zginęło pięciu żołnierzy koalicji i około trzydziestu talibskich bojowników.
więcej:
W początkowej fazie wspólnej ofensywy wojsk NATO i Afganistanu bierze udział ponad cztery tysiące amerykańskich marines i około półtora tysiąca żołnierzy armii afgańskiej. Mają oni zabezpieczyć centrum Mardży. Za nimi podążają już czołgi i jednostki inżynieryjne. W dalszej części ofensywy wezmą udział Brytyjczycy, Duńczycy, Francuzi i Estończycy. Łącznie w akcji bierze udział 15 tysięcy żołnierzy sił koalicji.
Ofensywa ma na celu wyparcie talibów z prowincji Helmand, skąd przeprowadzane są zbrojne wypady przeciw siłom międzynarodowym oraz władzom afgańskim. W regionie znajdują się także ogromne obszary upraw maku opiumowego, którego sprzedaż jest jednym ze źródeł finansowania talibów.