W 1948 roku z wioski Biram na północy kraju wysiedlono ponad 3 tysiące osób. Mimo że od tamtego czasu minęło 60 lat, nadal chcą wrócić do swoich domów. W jedynym kościele, jaki pozostał, biorą śluby, chrzty i odprawiają pogrzeby. Przez całe dekady bez skutku lobbowali w kolejnych rządach, wnosili też sprawy do sądów. Teraz postanowili poprosić o pomoc papieża.
W liście, który przekazali ambasadorowi Watykanu w Jerozolimie, zwrócili się do Benedykta XVI z prośbą, aby podczas majowej pielgrzymki porozmawiał na ich temat z izraelskimi władzami. Chrześcijanie twierdzą, że papież Jan Paweł II poruszył ich sprawę podczas wizyty w Ziemii Świętej w 2000 roku. Taką informację mieli otrzymać od władz kościelnych w Jerozolimie.
Podczas wysiedleń w 1948 roku Izraelczycy obiecali, że chrześcijanie będą mogli wrócić do swoich domów, gdy ustabilizuje się sytuacja na granicy z Libanem i Syrią. Jednak Tel Awiw do tej pory nie zgdadza się na ich powrót. Głównie dlatego, że byłby to precedens, który ułatwiłby powrót Palestyńczykom wysiedlonym w tym samym czasie z 55 innych wiosek. Izrael obawia się też, że Autonomia Palestyńska mogłaby wykorzystać ten przypadek podczas negocjacji dotyczących powrotu do Izraela setek tysięcy palestyńskich uchodźców.