Na koniec tygodnia inwestorzy w Stanach Zjednoczonych pozbywali się akcji. Najwięcej traciły spółki finansowe i technologiczne. Rynek obawia się, że w czasie przerwy weekendowej mogą pojawić się złe informacje dotyczące kryzysu zadłużenia w Europie.
Indeks blue chipów Dow Jones obsunął się 0,79 proc., szeroki S&P500 spadł 0,81 proc. z kolei technologiczny NASDAQ zakończył notowania 1,21-procentową zniżką. Tym samym trwająca już ponad tydzień korekta jest kontynuowana.
Notowaniom nie pomogły niezłe dane makroekonomiczne. Zgodna z oczekiwaniami była inflacja konsumencka w Stanach Zjednoczonych. Ceny wzrosły w stosunku do poprzedniego roku. Rynkom nie pomógł także indeks nastrojów konsumenckich Michigan, który przebił prognozy analityków o 2,5 punktu.
Siły zaczęły odzyskiwać surowce. Srebro (1,98 proc.), które w ostatnich dniach przyzwyczaiło do duże zmienności dzisiaj również jest jednym z najbardziej drożejących towarów.
Na pierwszy plan wróciła strefa euro. Najwięksi gracze europejscy (EBC, Komisja Europejska, MFW, Niemcy i Francja) mają zdecydować, jaka politykę dalej stosować wobec Grecji. Inwestorzy niepewni ryzyka woleli wycofać się z rynku.
Wśród spółek do najsłabszych należały koncerny finansowe - Bank of America (-2,21 proc.), JP Morgan (-2,12 proc.), Citigroup (-2,10 proc.), czy też ubezpieczyciel AIG (-2,41 procenta).
Ponad jeden procent traciły przedsiębiorstwa IT znajdujące się w prestiżowym indeksie Dow Jones - w tym Microsoft, Intel czy IBM. CA Inc, producent komputerowy specjalizujący się w segmencie wielkich maszyn o ogromnej mocy obliczeniowej spadł 8,6 procenta, po tym jak opublikowane wyniki wypadły zdecydowanie gorzej prognoz ankietowanych analityków.