Powstańcy podkreślają, że list zakłamuje historię. Przypominają, że podczas Powstania sowieci stacjonujący na drugim brzegu Wisły, zezwalali jedynie na zrzuty zaopatrzeniowe, ale ta pomoc przyszła za późno.
Prezydent Warszawy Lech Kaczyński jest zdania, że list rosyjskiego ambasadora dowodzi, że Rosjanie nie zmienili swojego postrzegania historii.
Historyk profesor Andrzej Paczkowski uważa, że list ambasadora Rosji dowodzi, iż Moskwa wciąż nie chce się przyznać do błędu. "Wprawdzie intencje Rosjan były szlachetne, ponieważ chcieli coś na tę rocznicę powiedzieć, ale jednocześnie nie chcieli powiedzieć niczego, co rzuciłoby cień na jakikolwiek fragment historii Rosji i Związku Radzieckiego" - powiedział Andrzej Paczkowski.
Jan Ołdakowski - pełnomocnik prezydenta Warszawy do spraw budowy Muzeum Powstania Warszawskiego powiedział, że list ambasadora Rosji został opublikowany wraz z listami innych ambasadorów bez ingerowania w tekst. W folderze znalazł się też wyraźnie pojednawczy list ambasadora Niemiec oraz listy ambasadorów Francji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii i RPA.