Bloomberg Innovation Index to swoisty Oscar wśród innowacji. Pierwsze miejsce tegorocznego rankingu należy do Korei Południowej (tak samo jak rok temu). Na drugim miejscu są Niemcy. Według Bloomberga kraj ten zwiększył w ciągu roku wydatki na badania i rozwój. To zasługa dużych koncernów jak Volkswagen AG, Robert Bosch GmbH i Daimler AG. Na trzecim miejscu znalazła się Finlandia (rok wcześniej była siódma).
Polska pod kątem innowacyjności jest raczej globalnym średniakiem. Zajmujemy 22. miejsce na 60 państw. O włos wyprzedzają nas m.in. Włochy i Kanada. Za nami są Nowa Zelandia, Hiszpania, Estonia, Arabia Saudyjska i Malezja. Jak naprawdę jest z tymi polskimi innowacjami? Zdaniem ekspertów wcale nie tak dobrze, jak pokazuje to indeks.
Ranking Bloomberga sprawdza m.in. procentowy udział wydatków na badania i rozwój w PKB, procentowy udział spółek z branż wysoko zaawansowanych technologicznie w całości rodzimych firm, liczbę patentów, zasięg szkolnictwa wyższego czy odsetek osób zaangażowanych w prace badawczo-rozwojowe.
Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Do koszyka firm innowacyjnych trafiają np. wszystkie z branży IT. Nieważne, czy chodzi o serwis komputerowy, mały software house, który tworzy jedną linijkę kodu na tydzień, czy firmę, która faktycznie opracowuje innowacyjne rozwiązanie.
- Innowacja to słowo, które stało się modne, a ludzie zaczęli nim nazywać wszystko, co jest w jakiś sposób nowe, odmienne. Mówiąc wprost – stało się ono mocno nadużywane. W związku z boomem na innowacyjność zaczęto ją mierzyć i opracowywać szereg rankingów czy indeksów, ale niestety zazwyczaj służą one potwierdzeniu z góry założonej tezy albo są bardzo powierzchowne – tłumaczy money.pl dr Piotr Wiliński z BTM Innovations.
W 2017 roku Polska wydała na badania i rozwój ok. 20,6 mld zł. To zaledwie 1,03 proc. PKB. Cel na 2020 rok to 1,7 proc. PKB. Pieniądze pochodzą głównie z budżetu Unii Europejskiej. Dla porównania Korea Południowa i Izrael wydają po 4 proc. swojego kapitału na sektor badawczo-rozwojowy.
Z kolei firma Ayming Polska wzięła pod lupę 150 średnich i dużych firm z branż elektronicznej, motoryzacyjnej, farmaceutycznej, chemicznej, przetwórstwa metali i niemetali oraz produkcji maszyn i urządzeń. Integralnym elementem działalności tych przedsiębiorstw jest inwestowanie w badania i rozwój. Tymczasem niemal połowa z nich podała w ankiecie, że taką działalnością w ogóle się nie zajmuje.
Zdaniem dr Wilińskiego problem leży w złej strategii. Pieniądze na innowacje wędrują do wielu firm z różnych branż. A jeśli dana dziedzina nie ma solidnego ekosystemu, to ciężko, aby innowacja tam zakiełkowała.
- Często spotykam się z naukowcami, którzy dostali środki na uruchomienie biznesu i w momencie, gdy trzeba go przeskalować, to okazuje się, że nie ma ani dużych firm, które chciałyby zainwestować, ani inteligentnego odgórnego inwestowania w tę branżę, ani przepływu informacji o dostępnych możliwościach. Temat umiera. Podobnie jest, gdy pytam na uczelniach, czy są innowacyjne, mają jakieś projekty? Prawie zawsze odpowiadają: "tak, mamy dużo patentów". Rzeczywiście, mają np. 300 patentów napisanych w ostatnich 2-3 latach, ale żaden nie został skomercjalizowany. To puszka Pandory – ocenia dr Wiliński.
Krajem, które budował huby pod konkretne branże, był np. Singapur. Rząd tego państwa-miasta postawił na rozwój elektroniki czy produkcję półprzewodników. W tym celu ściągano duży biznes z całym zapleczem potrzebnym do produkcji oraz instytucjami badawczymi, zapewniono kapitał od funduszy i banków inwestycyjnych. Proces trwał 15 lat.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl