Z nieoficjalnych ustaleń "Rzeczpospolitej" wynika, że rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) Giovanni Pitruzzella odpowiedział na pytania prejudycjalne w sprawie C-260/18. Pytania do Trybunału wysłał warszawski sąd okręgowy.
TSUE zajmuje się kwestią odstępowania od umów na kredyty zaciągnięte w szwajcarskiej walucie. Za ok. dwa miesiące wyda wiążący i arcyważny dla frankowiczów wyrok. We wtorek SO w Warszawie doczekał się odpowiedzi, które brzmią:
a) umowa nie może upaść wbrew interesowi konsumenta (C-243/08, C-472/11, C-118/17),
b) to konsument w procesie wskazuje co leży w jego interesie, a badanie interesu konsumenta następuje na moment orzekania (C-243/08, C-472/11, C-118/17),
c) nieuczciwy warunek umowy nie może być traktowany jako obiektywnie korzystny dla konsumenta i pozostawiony w mocy wbrew woli konsumenta wyrażonej w procesie (C-243/08, C-472/11, C-154/15 i in.), d) utrzymanie umowy w mocy w pozostałym zakresie następuje niezależnie od tego, czy strony były gotowe zawrzeć umowę na takich warunkach (C-118/17).
- Praktyczne znaczenie tej sprawy i orzeczenia dla setek tysięcy kredytów frankowych jest nie do przecenienia – ocenia w "Rzeczpospolitej" mec. Mariusz Korpalski, zajmujący się takimi sprawami.
Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu Arkadiusza Szcześniaka, korzystniejsze dla frankowiczów jest rozwiązanie umowy, zwłaszcza dla osób, które zaciągały kredyty w latach 2005-2008. Innego zdania jest Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich. - Liczymy na salomonowy wyrok, że Trybunał Sprawiedliwości wyważy racje, opowie się za modyfikowaniem umów, a nie ich unieważnianiu - stwierdził w "Rzeczpospolitej" Jerzy Bańka.
Po stronie konsumentów stanął rząd, który twierdzi, że to konsument powinien mieć ostatnie słowo i decydować co jest dla niego lepsze. A sąd nie powinien utrzymywać w mocy umowy tylko w oparciu o to, że jego zdaniem byłoby to korzystniejsze dla klienta.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl